Przed salą muzealną

Choć pałac przetrwał wojnę w dość dobrej kondycji, to wyposażenie wnętrz nie miało tyle szczęścia. Podczas wojny pałac żagański pełnił funkcję „Centralnego Magazynu Artykułów Artystycznych Trzeciej Rzeszy”, do którego zwożono dzieła zagrabione przez wojska hitlerowskie z terenu całej Europy. Zgromadzono  więc obrazy, rzeźby i inne cenne przedmioty. Po koniec Drugiej Wojny Światowej wyposażenie pałacu wywozili Niemcy. Spakowali około siedemdziesiąt skrzyń.  Prawdopodobnie jedenastego października tysiąc dziewięćset czterdziestego czwartego roku załadowali dwadzieścia trzy skrzynie z dziełami sztuki i tej samej nocy w asyście patrolu dwóch motocykli z bronią maszynową kolumną opuścili Żagań. Losy pozostałych czterdziestu siedmiu skrzyń są nieznane. Wywieziono jednak nie wszystko. Nie zdołano przemieścić rękopisów Goethego, Schillera, Stendhala, Wiktora Hugo, zapisów nutowych Beethovena, Liszta, Wagnera… Gdzie jest unikalna kolekcja listów i manuskryptów księżnej Doroty de Talleyrand-Périgord? Po dzień dzisiejszy wiele spraw ma posmak sensacji, gdyż nie wszystko zostało wyjaśnione. Na parterze pałacu utworzono tylko niewielkie miejsce - magazyn, w którym zgromadzono drobne elementy wyposażenia wnętrz pałacowych: resztki mebli i niewielką ilość książek.

Jeszcze dymiło miasto, kiedy dalszej dewastacji dopuścili się także żołnierze radzieccy. Niestety, najnowsze powojenne  dzieje pałacu żagańskiego wiązały się z historią grabieży i bezmyślnego wandalizmu. Mimo, że już dziewiętnastego listopada tysiąc dziewięćset czterdziestego piątego roku pierwszy powojenny burmistrz Franciszek Walter otrzymał w zarządzanie pałac książęcy, wydał dekret o zabezpieczeniu i ochronie pozostałości pałacowego wyposażenia oraz powołał  straż zamkową, nie udało się skutecznie  kontrolować ludzi wędrujących po pokojach, którzy brali wszystko co mogło ich uszczęśliwić. Wobec tego do dnia dzisiejszego zachowało się bardzo mało jego dawnego wyposażenia.